SŁABOŚĆ SILNĄ STRONĄ

Słabość Bliklów do sztuki okazywała się nie­raz silną stroną firmy. Zresztą pod tym względem cukiernicy warszawscy nie byli niczym wyjątko­wym — kultura stolicy niemało zawdzięcza swoim światłym szewcom, kupcom i pigularzom. Tylko część wybitnych gości odwiedzała cukiernię Bliklego, kierując się maksymą J. J. Rousseau: „Nie masz szczęśliwszego nad łakomczucha”, większość ich podzielała raczej złotą myśl Henri […]

LICZNA GROMADA

Liczna gromada włościan wilanowskich w swych od­świętnych granatowych sukmanach wyprzęgła konie i pociągnęła powóz. Koło cukierni Bliklego Paderew­ski pokazał ją żonie, mówiąc: — Tu zwykle zachodzi­łem z konserwatorium i kilka razy grałem”.Zaczęło się wszystko od aktorskiej giełdy. Waydel Dmochowska wspomina: „Widywałam wówczas przez okno wygolone twarze. Wiedziałam, że są to aktorzy, poznawało się ich po […]

Z SENSTYMENTEM

Na giełdzie aktorskiej bywali również dyrektorzy teatrów, tu pod­pisywano kontrakty, pobierano a conta”.„Smutek na twarzach jednych, uśmiech na drugich, lęk przed niepewnym jutrem i jaśniejsze nadzieje. Przechodzień widział nieraz za szybą charakterystycz­ne twarze tych ludzi. Niejeden wspomina je z senty­mentem” pisze Jerzy Szaniawski.Stefan Jaracz, jedna z największych indywidualno­ści polskiego teatru ostatniego stulecia, mówi o cu­kierni Bliklego […]

WSZYSCY WSPOMINAJĄ

Wszyscy  od Kraushara i Gomulickiego do Grzymały-Siedleckiego, Wroczyńskiego, Zelwerowicza i Filiera — w swych książkach wspominają Bliklow- ską cukiernię i jej znaczenie w życiu obyczajowo- -kułturalnym stolicy. Wszystkie te wspomnienia do­tyczą pierwszego etapu istnienia placówki, to znaczy do czasu jej przebudowy przez Antoniego Wiesława. Przebudowy, po której — jak powiada stary aktor Klemens Roman — […]

KOLEDZY-AKTORZY

Młodzi aktorzy lokowali się w drugim po­koju od frontu. Był jeszcze pokój bilardowy — tam również przesiadywaliśmy dla zasięgnięcia pewnych informacji, dotyczących dyrektorów… Pokój, w któ­rym siadywaliśmy, był wypełniony do ostatniego miejsca, jak na jakimś występie sławnej gwiazdy ka­baretowej. Ci biedni koledzy-aktorzy, którzy siedzieli całymi dniami, nie mając kopiejki w kieszeni. Do po­koju zachodził od […]

LOKAL REPREZENTACYJNY

Nie znałem tego zwyczaju, zapytałem więc Hieronima, co to znaczy: «Mam polecenie od pana Bliklego, żeby was wspomagać do czasu engagementu»… Często po­życzał z własnej kiesy. I tak trwało, dopóki pewnego dnia nie zaczęto przebudowy, przekształcając cukier­nię w lokal reprezentacyjny z szatnią i innymi szyka­nami”. W tym pierwszym okresie odwiedzali także lokal znakomici ludzie stołecznego miasta. […]

Z SZATNIĄ I SZYNKAMI

A działo się to wszystko w czasach, gdy warsza­wianki nosiły tiurniury, na których można było po­stawić filiżankę kawy, a pod oknami cukien:i prze­jeżdżały ciągnięto końmi żółte omnibusy, zwane „ka­narkami”; mieściły dwunastu pasażerów, których przewoziły za 10 groszy z placu Zamkowego na plac Trzech Krzyży. Działo się to także później, ‘kiedy cy­wilizacja wtargnęła w te strony […]

SZCZEGÓLNY KLIMAT STAREJ CUKIERNI

Co decydowało o szczególnym klimacie starej cu­kierni? Stoliki o czarnych marmurowych blatach (pierwotne białe blaty, porysowaneprzez klientów, zmieniono na czarne), gięte krzesła i kanapki pokryte pluszem bordo? Duże lustra w złoconych ramach czy sufit w wymyślne  płaskorzeźby? Może ciężki bufet z białym marmurem, na którym stały patery z ciast­kami i słoje z malinowymi i ślazowymi […]

DUŻO WYSIŁKU

Pod wieczór wszystko to ogarniał ciepły blask ga­zowych lamp… No tak, lecz oto pewnego dnia — w początkach lat dwudziestych naszego już stulecia — przytulna cukierenka przekształciła się w lokal na wysoki połysk, „z szatnią i szykanami”. Koronny okaz secesji, bufet, został unowocześniony, częściowo od­izolowany szkłem. Zamiast szafy zjawiły się kosztow­ne, pokryte złotymi motywami tapety […]

COŚ Z ATMOSFERY GIEŁDY

Coś z atmosfery giełdy aktorskiej przeniknęło do drugiego wcielenia cukierni, coś zapewne przeminęło bezpowrotnie. Z biegiem lat uformowała się nowa pu­bliczność lokalu. Kawiarnia Bliklego była przecież (obok Lourse’a i Semadeniego) ulubionym miejscem spotkań elity artystycznej miasta. Siadywali tu mu­zycy: Żurawlew, Michałowski, Bacewicz, Statkowski, Sygietyński, Urstein, dyrektorzy Filharmonii: Melcer i Młynarski. Do stałych gości zaliczali się: […]

MIESZANINA,CIAST I KONFITUR

Z rozczuleniem wspomina te czasy wybitny praw­nik, profesor Eugeniusz Jarra: „Jak żywo widzę cię, kochane miejsce moich odpoczynków, spotkań i słodyczowej aprowizacji; mógłbym poustawiać wszystko na dawnych sprzed lat miejscach… Otwieram drzwi i uderza mnie zapach «bliklowski»: mieszanina ciast, konfitur, czarnej kawy, z dymem papierosów, cygar, i fajek. Na lewo siedzi na tronie kasjerka, czasem […]

MOC STOLIKÓW

W głębi wnęka i tam, a również na prawo, moc stolików z marmurowymi blatami, na nich bogaty serwis gazet, między nimi kelnerzy z serwetkami pod pachą”. Nie bardzo wia­domo, czy młody brunet był Antonim Wiesławem czy Jerzym w latach jego praktyki, jako że profesor czterdzieści lat bywał w cukierni i okresy nałożyły mu się na […]