POWIĄZANIA GOSPODARZA

Dokumenty duchowo-intelektualnych powiązań gospodarza są uzupełnione świadectwami jego tężyzny fizycznej: dy­plomami sportowymi. Nad biurkiem, w ramkach, wisi fragment wiersza pióra właściciela cukierni, w któ­rym autor wzywa na pomoc duchy swoich ojców. Widać apel nie pozostaje na ogół bez echa, bo Blikle III jakoś sobie radzi. Do większych sukcesów ostatnich lat zalicza rozpoczęcie eksportu — za po­średnictwem […]

PO MYŚLI RODU

Nie wszystkie wszakże sprawy zdołano załatwić po myśli cukierniczego rodu. W albumach rodzinno-firmowych, gdzie znajdują się zdjęcia, listy, stare rekla­my itp. wlepiono zupełnie drobny wycinek z gazety: ogłoszenie o publicznej dyskusji nad rozprawą doktor­ską magistra Andrzeja Bliklego. Nie ma co ukrywać: czwarty w dynastii cukierników zajął się pracą nau­kową. W jego osobie wyzwoliły się spełnione […]

NIE SAMYM CHLEBEM ŻYJE CZŁOWIEK

Jerzy łączy teraz swe na­dzieje z wnukiem twierdząc, że Łukasz ma rączki, które zapowiadają talenty cukiernika. Ale, jak wiadomo, nie samym chlebem człowiek żyje (i nie samymi ciastkami, które zresztą — żeby było śmieszniej — Jerzy uwielbia i z lubością pochła­nia). Blikle III, podobnie jak jego dwaj poprzednicy, zajmuje się intensywnie działalnością społeczną: jest podstarszym Cechu […]

SPISANE DZIEJE

To Antoni Wiesław spisał dzieje warszawskich cu­kierników , to on interesował się czynnie sportem i wieloma dziedzinami życia publicznego. Jeszcze raz o Stanisławie, owym lekarzu, który nie chciał być cukiernikiem: krnąbrny Blikle nie tylko poświęcił się medycynie, ale i… cyklistom. Był współ­założycielem i aż do śmierci prezesem jednego z naj­bardziej „malowniczych” związków w stolicy — War­szawskiego […]

CONIEDZIELNE WYCIECZKI

Jechali w kilkudziesięciu, gęsiego, w swoich jasnoszarych weł­nianych garniturach, w spodniach pod kolana, w sławnych cyklistówkach. Posuwali się godnie wzdłuż chodników, siedzieli wyprostowani jak w fotelach. Prowadził prawie zawsze Stanisław Blikle, powiewa­jąc dumnie proporczykiem. Peleton zamykał cyklista z dużą trąbką, przewieszoną na zielonym sznurku; kiedy trzeba, gromki sygnał „na koń” wzywał roz­proszonych towarzyszy… Jerzy nie jest […]