ŻYCIE PANA ZDZISŁAWA

Dwa rajsbrety, rulony kalki kreślarskiej, szkice architektoniczne. Mgr inż. Zdzisław Lubowidzki, syn architekta, jest sam architektem, skończył Politech­nikę Warszawską. Uważa się go powszechnie za zdol­nego plastyka i technika. Pracował w kilku biurach projektów, przez trzy lata prowadził spółdzielnię ar­tystów-plastyków. Jest zdobywcą I nagrody (wraz z inż. Grochowskim) za pomnik-mauzoleum w Nowym Sączu. Ale życie pana Zdzisława, […]

MELODYJNE WYCIE

W dzień zaślubin państwo młodzi udali się najpierw do hodowcy, gdzie nabyli bulgoda francuskiego, a później dopiero do kościoła; nowy nabytek pojechał karetą na spacer w Aleje… Entuzjazm pani Lubowidzkiej dla psów stygł w miarę powiększania się stanu posiadania w inwenta­rzu żywym. Dziś sytuacja odbiega dość znacznie od punktu wyjścia. Żona hodowcy, pracownik Instytutu Zoologicznego PAN, […]

BUDŻET DOMOWY

Budżet domowy? Lepiej nie pytać. Zwłaszcza pani domu. Już w dzieciństwie Lubowidzki zbierał po polach i ulicach bezdomne psy, karmił je i leczył. Z każdym rokiem zainteresowanie psami wzrastało. Kłopoty fi­nansowe i drwinki bliźnich zbywał milczeniem.Pan Zdzisław umawia się dziś ze znajomymi tylko w kawiarniach, do których wolno wprowadzać psy, np. w „Ujazdowskiej” lub „Świteziance”. Wozi […]

GIGANTYCZNE WYRZECZENIA

Jak on ma dobrze wyglądać, moja droga, kiedy ciągle kryje suki… — odpowiada tamta nie speszona. Anegdoty, kpiny, żarty. Dowcipy, wypływające z goryczy najbliższego otoczenia lub ze zdumienia in­nych, nie pojmujących, że można tak wiele czasu i energii poświęcać psom, nie mając elementarnych warunków do hodowli.Pies od tysięcy lat przebywa w kręgu zaintereso­wań człowieka. Stosunek do […]